Przygodę z pływaniem zacząłem w 1998r., kiedy we Wrześni otworzono pierwszy basen kryty. Basen znajdował się 100 metrow od mojego domu, więc zarówno dla mnie, jak i moich rodziców było to bardzo wygodne rozwiązanie w kwestii organizacji dla mnie zajęć dodatkowych. Kilka razy w tygodniu pływałem pod okiem trenera.

Nie było wtedy klubu pływackiego w moim mieście, więc te treningi nie były tak częste, jak w szkołach sportowych w innych miastach, gdzie dzieciaki trenowały 2 razy dziennie, 5 dni w tygodniu. Niemniej bardzo to lubiłem i bardzo angażowałem się w pływanie w szkole podstawowej, a p
óźniej w gimnazjum. Do pewnego poziomu (mniej więcej do 14 roku życia) moje treningi I zaangażowanie pozwalały mi na równa rywalizację z zawodnikami trenującymi z większa częstotliwością i intensywnością. Później byli dla mnie nie do złapania, a ja sam zająłem się rekreacyjnie innymi sportami (m.in. siatkówka halowa i plażowa, a także koszykówka). W koszykówkę gram zreszta do dziś. Przez te wszystkie lata pływanie towarzyszyło mi jednak cały czas i co najmniej raz w tygodniu chodziłem na basen zrobic jakieś 2-3km. Często było to dla mnie lekarstwo na kaca po weekendowym imprezowaniu.

Michał na treningu

Kilka lat temu zainteresowałem się tez siłownią i chodziłem tam kilka razy w tygodniu katować różne partie mięśni. Niby wszystko fajnie, bo całe życie byłem aktywny, jednak zaczęło mnie to nużyć i poczułem, że tak naprawdę oprócz kwestii wizualnych (forma na lato) nie widzę w tym wszystkim żadnego celu. Zrozumiałem, że to właśnie celu mi brakowało, a bez tego nie potrafiłem się zaangażować w nic w 100%.

W 2020r. w związku z pandemia koronawirusa zaczęto zamykać siłownie, baseny, hale sportowe. Od marca do kwietnia byliśmy zamknięci w domach. Gdy zamknięto baseny, wtedy po raz pierwszy poczułem jak bardzo brakuje mi pływania (to było coś w stylu: ile Cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto Cię stracił”).


I wtedy przyszedł maj...,było ciepło, mam domek nad jeziorem, więc zacząłem pływać w jeziorze. Początki były trudne, woda zimna, słaba kondycja. Postanowiłem kupić piankę neoprenową i pływałem. 2km, 3km, 3km, 3km... i tak w kółko. Nagle sobie myślę: hej, dlaczego ja pływam ciagle 3km ?! I pewnego dnia przepłynąłem 3,8km. Triathlonista, Iron Man, śmiałem się w duchu. Tydzień później weszło 4,5km, następnie zrobiłem 5km. Pomyślałem wtedy, że może przeplynę w moim jeziorze trasę z jednej miejscowości do drugiej.

Dystans do pokonania to około 7km. Przygotowałem się co najmniej jak na wyprawę na k2 (batony, żele, woda), tydzień żarcia makaronu... Przyszedł wielki dzień i poszli! (płynąłem z kumplem, prawdziwym triathlonista). Było ciepło i słonecznie, płynęliśmy, płynęliśmy i dopłynęliśmy...Ej, zaraz, to już? Nie zmęczyłem się..., jak to tak?!



Ten dystans otworzył mi oczy i uświadomił, że ja chyba mogę zrobić coś więcej. Jezioro Powidzkie ma dlugosci mniej więcej 10km. Muszę spr
óbować, nie było już odwrotu. Znowu kilka tygodni przygotowań, pływania różnych dystansów, suplementacja, węglowodany, makarony, gofry... Muszę zaznaczyć, że byłem kompletnym amatorem w zakresie tego jak trenować, jak się przygotowywać, odżywiać, regenerować. Robiłem wszystko na “czuja”.


Przyszedł wielki dzień, tym razem płynąłem w asyście kajaka z jedzeniem, piciem i muzyczką z głośnika (od 4 kilometra do samego końca w wodzie płynęła obok mnie moja siostra Agata). Tym razem było już o wiele trudniej. Po 6 km zacząłem odczuwać zmęczenie ramion (chyba się przetrenowalem wcześniej), pojawił się wiatr, fala. Płynęło się ciężko, ale się udało. Płynąłem zygzakiem i wyszło trochę ponad 11km: Yeah Iron Man, K2, Czomulungma zdobyte, lot na księżyc się udał.

trasa na jeziorze

Po tym wszystkim odpoczywałem kilka dni i dalej pływałem. Wakacje się skończyły, zrobiło się zimno, a jako że nie jestem morsem i nie lubię zimnej wody, wiatru, mrozu i jesieni, to przeniosłem się na basen. Wtedy pomyślałem, że skoro przepłynąłem 11km, to przeplynę jeszcze więcej jeśli odpowiednio się przygotuję. Szybki rzut okiem na Google maps i jest! Najdłuższe jezioro w Wielkopolsce (częściowo w kujawsko-pomorskim) - Jezioro Gopło – 27km (prawie tyle co najdłuższe jezioro w Polsce - Jeziorak). Challenge accepted, #projektgopło, lecimy z tematem.

michał na treningu

Basen 3 razy w tygodniu, rower, siłownia, jazda. Na basenie tempomacik, od ściany do ściany 3km i tak przez 3 miesiące. Muszę tu odnieść się do kilku statystyk czasowych. Płynąc Jezioro Powidzkie moje średnie tempo wyniosło 2:34min/100m. Słabo, ale warunki były niesprzyjające. Próbowałem później na treningach przepłynąć 3km poniżej godziny i po kilku męczących tygodniach w końcu się udało. Tempo jednak cały czas oscylowało w okolicach 2:00min/100m. Kto pływa profesjonalnie, startuje w zawodach triathlonowych wie, że takie tempo to raczej mizeria.

Katowałem więc na basenie te 3km cały czas, oglądałem filmiki na youtubie, na instagramie dotyczące techniki kraula i walczyłem. 1:54/100, 1:52, 1:50, 1:45, 1:43 i stop. Choćbym nie wiem jak mocno się wysilał nie było opcji zejść poniżej 1:43/100m. Kumpel tri m
ówi do mnie wtedy: gościu, ale ty nie możesz tak trenować i pływać na tempomacie od ściany do ściany, to kompletnie bez sensu I tracisz czas, a progresu nie będzie. Musisz trening urozmaicić, trzaskać interwały i wiele, wiele innych rzeczy. I znowu YouTube, Instagram itp., i udało się: 1:40/100m! Jestem kozak! Ale później znowu przez wiele tygodni zero progresu. W międzyczasie zamknęli baseny i motywacja spadła. Ćwiczyłem na sucho, na gumach, a gdy tylko ponownie otworzyli baseny dla kadry narodowej, to szybko zrobiłem licencję tri i jazda na basen.

Poszedłem po rozum do głowy i jako totalny amator zgłosiłem się do profesjonalnego trenera pływania., który postanowił ułożyć dla mnie plan treningowy na #projektgoplo (trener stwierdził, że to możliwe do wykonania przeze mnie). Okazało się jednak, że miałem spore braki w technice, co bardzo mnie spowalniało i męczyło ponad miarę. Braki w technice nadrabialem siła, co do pewnego momentu pozwalało mi progresować. Po prostu dawno temu nauczyłem się pływać źle. Wszystko jednak można odkręcić i pierwszy miesiąc trening
ów poświęcony był głównie naprawianiu błędów przeszłości i nauczenia się prawidłowej techniki od podstaw.



Poszło całkiem niezłe, chociaż przede mną jeszcze bardzo dużo pracy w tym zakresie i utrwalania prawidłowych schemat
ów ruchowych. Na pewno coś zaczęło się zmieniać na lepsze, bo tempo ruszyło i osiągnąłem w pewnym momencie 1:35/100metrow na dystansie 3km. Nawet poszczególne setki udawało się przepłynąć w 1:25min.

Zwracam na to uwagę jedynie w ramach odniesienia do tempa moich początk
ów po powrocie do pływania, ponieważ na ten moment tempo zeszło na dalszy plan i skupiam się na stopniowym budowaniu wytrzymałości w określonych zakresach. Na razie jest to 1:55/100m, jednak regularnie będziemy podkręcać śrubę. Aktualnie trening na basenie mam 5 razy w tygodniu, do tego ćwiczenia siłowe, rozciąganie, rollowanie, rower, bieganie. Nie zamierzam się zatrzymywać. Nareszcie czuję, że robie to co sprawia mi przyjemność i czuję, ze #projektgopło to dopiero poczatek. Moje dalsze zmagania można śledzić na moim instagramie @czertomistrz. Trzymajcie kciuki bo przede mną bardzo długidystans.

Michał Czerniak

My staramy się kibicować Michałowi i wspierać go w osiągnięciu celu.